|
Sytuacja Wolnego Oprogramowania w krajach trzeciego świata Wolne Oprogramowanie otwiera nowe możliwości przed krajami Wolne Oprogramowanie pomaga ludziom na całym świecie uniknąć piractwa komputerowego. System GNU/Linux oraz wielka liczba użytecznych programów rozpowszechnianych wraz z nim przyciągają uwagę organizacji rządowych wielu krajów. Od Pakistanu po UNDP, od Afryki po Malezję, a nawet na Filpinach, w Tajlandii i w Nepalu GNU/Linux jest obserwowany, analizowany i wreszcie wdrażany w wielu interesujących eksperymentach. Rozwój systemu GNU/Linux, jako stworzonego i rozpropagowanego w dużej części przez amatorów, nie opiera się na wielkich, obracających miliardami dolarów korporacjach, które dysponują zasobami do wypromowania swojego interesu. Z tego powodu takie zakończone sukcesem historie pochodzące z trzeciego świata mogą w większości przejść niezauważone. W dużych częściach świata, w których średni dochód na osobę jest często mniejszy niż koszt kupna komputera, aktualne astronomiczne ceny oprogramowania zmuszają wielu do piractwa. Tam takie słowa jak darmowość, albo niski koszt nie koniecznie są kojarzone z niską jakością, ale pozwalają na dostęp do komputerów milionom, które w przeciwnym razie nie miały by na to szans. Ponieważ GNU/Linux jest wolnym oprogramowaniem nie istnieją góry tajności, które blokowałyby jego kopiowanie. Wobec tego ceny spadają do poziomu, na którym stają się one rażąco niskie w porównaniu z oprogramowaniem komercyjnym, a przez to do przyjęcia przez masy. Dla przykładu kilkaset tysięcy kopii GNU/Linuksa zostało rozpowszechnionych w Indiach przez lokalne popularne gazety komputerowe po cenie zaledwie 2 dolarów. Zawierta jest w tym cena cienkiej gazety i CD. Te programy mogą, oczywiście, być legalnie instalowane na tylu komputerach, na ilu tylko potrzeba. Jeśli weźmiemy pod uwagę taką sytuację, czy powinno nas dziwić, że z różnych stron trzeciego świata docierają do nas różne interesujące historie? Z Pakistanu - Tanie komputeryDoradca Pakistańskiego Ministerstwa Nauki i Technologii Salman Ansari mówi, że około 50 tys. tanich komputerów zostanie zainstalowanych w szkołach i akademiach w całym Pakistanie. Będą to Pentiumy II, każdy pozyskany został za mniej niż 100 dolarów.Komercyjne oprogramowanie dla tych komputerów kosztowałoby mały majątek. Z pewnością więcej niż same komputery. Jakkolwiek użycie GNU/Linuksa gwarantuje, że cena całkowita zostanie utrzymana na niskim poziomie. Pakistan również poważnie rozważa użycie pakietu biurowego StarOffice, co pozwoliło by zaoszczędzić tysiące rupii poprzez zastąpienie nim droższych i całkowicie komercyjnych pakietów. "Nie bądźcie zdziwieni, jeśli okażemy się pierwszym krajem na świecie, który ogłosi, że wszystkie organizacje rządowe będą oparte na systemie GNU/Linux" entuzjastycznie mówi Ansari. W Afryce takżeW Afryce również można odczuć wpływ GNU/Linuksa. Pierre Dandijou, doradca rządu Senegalskiego do spraw technik informacyjnych i komunikacyjnych mówi: "Dotarliśmy do punktu, w którym pojawiła się idea utworzenia Open Source Foundation dla Afryki. Pracujemy nad tym."Wskazuje na listę dyskusji na temat wolnego oprogramowania. Sieć RPA jest prawdopodobnie najpopularniejsza na kontynencie. Dandijou, jako przewodniczący ISOC (Internet Society) w Beninie zorgranizował konferencję na temat wolnego oprogramowania. UNDP eksperymentuje z takimi technologiami od 1984. "Czy mieszkańcy Afryki są w stanie płacić za te wszystkie komercyjne programy?" pyta. Poza tym, SNDP, Sustainable Network Development Programme - sieć promowana przez ONZ, sama używa Linuksa w 47 krajach na całym świecie. Przy tym Dandijou mówi: "Nie uważam, żeby sama cena była tu najważniejsza. Oczywiście, jeśli porówna się ją z tym co płaciliśmy za używanie komercyjnych programów, to rzeczywiście, wydawaliśmy masę pieniędzy. Ale bardziej niż koszty interesuje nas rozwój oprogramowania. Idea otwartości powinna zostać zachowana. Otwartość i dzielenie się... same w sobie są to wielkie wartości." M. Thierry Hyacinthe Amoussoungbo, koordynator regionalnej akademii Cisco w Beninie mówi, iż entuzjazm dla GNU/Linuksa jest bardzo duży, pomimo zdarzających się praktycznych problemów we wdrożeniu. Częścią problemu są braki w umiejętnościach technicznych utrudniające efektywne rozpowszechnianie GNU/Linuksa. Poza tym, szeroka dominacja pirackich kopii komercyjnych systemów operacyjnych nadają potrzebie innowacji i rozważenia alternatyw niski priorytet. "Wszyscy mówią: Przesiądźmy się na wolne oprogramowanie. Ale w terenie potrzeba czasu, aby to rozpocząć. Są osoby, które już go używają, jakkolwiek dopiero ma ono szansę się upowszechnić" przyznaje Amoussoungbo. "Linux jest używany na wiely serwerach. My także chcemy go promować, tak by powstało więcej serwerów opartych na Linuksie. Ale to co jest używane na najniższym poziomie, to nadal produkty Microsoftu... może tyle, że z naruszeniem praw autorskich." dodaje. Utarczki w MalezjiPod koniec marca w Malezji gazety w Kuala Lumpur doniosły o utarczkach słownych pomiędzy gigantem software'owym Microsoftem i raczkującym, aczkolwiek wpływowym lokalnym ruchem na rzecz wolnego oprogramowania.Dziennik The Star informuje w swoim numerze z 26 marca, że przedstawiciel malezyjskiego oddziału Microsoftu Sdn Bhd "odpalił pierwszą salwę przeciwko ruchowi na rzecz wolnego oprogramowania w Malezji" poprzez artykuł rozesłany poprzez swoją gazetę e-mailową i umieszczony na stronie www firmy. Artykuł ten, "Not Quite an Open and Shut Case" został podpisany przez dyrektora głównego malezyjskiego Microsoftu, Butt Wai Choon. Przekonuje on, jakoby wolne oprogramowanie było "zagrożeniem dla komercyjnego przemysłu software'owego". The Star, popularny malezyjski dziennik zauważył jednak, że artykuł "brzmiał podobnie do przemówienia, jakie dla amerykańskich ustawodawców wygłosił w Waszyngtonie ponad rok temu Jim Allchin". Uwagi dziennikarzy The Star nie umknął fakt, iż w ostatnich kilku miesiącach Malasyian National Computer Confederation (MNCC) i Association of the Computer and Multimedia Industry of Malaysia (Pikom) stworzyły "grupy specjalistycznych zainteresowań" poświęcone ruchowi wolnego oprogramowania. MNCC jest narodową organizacją zrzeszającą profesjonalistów komputerowych, zaś Pikom jest zrzeszeniem handlowym. "Obydwie organizacje ogłosiły, lub rozważają inicjatywy mające na celu zwrócenie uwagi biznesu i rządu na zyski płynące z używania i adaptowania rozwiązań opartych o wolne programy", napisał A. Asohan w swoim artykule dla The Star. Zacytowano również anonimowych rozmówców związanych z przemysłem, mówiących o badaniach prowadzonych przez jedną lub dwie Malezyjskie rządowe, bądź częściowo rządowe organizacje, których tematem jest wykonywalność utworzenia na podstawie Linuksa - opartego na Uniksie systemu operacyjnego, przez wielu uznawanego za "okręt flagowy" wolnego oprogramowania - narodowego systemu operacyjnego, takiego jak Chiński projekt Red Flag. Cytowano członka MNCC, zarazem konsultanta do spraw bezpieczeństwa Dinesha Naira: "Moim zdaniem ten artykuł wskazuje rosnącą pewność, że wolne programy mogą lokalnie im zagrozić". Nair prowadzi również podgrupę techniczną MNCC Open Source Special Interest Group. "Ciężko powiedzieć coś pewnego na temat momentu ukazania się artykułu... ale prawdą jest, że w tym momencie w Malezji daje się zauważyć wyraźne zainteresowanie wolnym oprogramowaniem, zarówno w prywatnym, jak i w publicznym sektorze" powiedział gazecie inny członek MNCC-OSSIG Dr. Nah Soo Hoe. "Wolne oprogramowanie może być zagrożeniem dla modelu komercyjnego oprogramowania, z którego korzystają firmy takie jak Microsoft. Jest oczywiste, że jeśli nie możesz rządać bajońskich sum za swoje programy, ani zmuszać użytkowników do płacenia ci okupu za poprawki i wielokrotnego nabywania tego samego produktu, to stracisz ogromne pieniądze jeżeli twój model biznesowy był oparty tylko na tym." dodaje. Ale również wskazuje, że można przyjąć model, który "nie jest oparty tak bardzo na sprzedarzy programów, a raczej na usługach potrzebnych do uzyskania pełnej ich funkcjonalności, wtedy to, czy rządasz pieniędzy za samo oprogramowanie nie jest już tak istotne". Mówi także, iż jego znajomi członkowie MNCC-OSSIG wierzą, że model wolnego oprogramowania może być elementem kluczowym dla sukcesu projektów takich jak malezyjski Multimedia Super Corridor. MSC jest ambitną inicjatywą z dziedziny technik informacyjnych i komunikacyjnych zaplanowaną przez malezyjski rząd celem zachęcenia wiodących firm światowych do lokowania swojego przemysłu multimedialnego niedaleko Kuala Lumpur. Korytarz ten ma 15km szerokości i 50km długości, rozciąga się od wielkich wież Petronas Twin Towers po oparte na najnowszych technologiach Międzynarodowe Lotnisko w Kuala Lumpur. Wolne oprogramowanie, argumentują, dla kraju rozwijającego się, jak Malezja, jest jeszcze ważniejsze. The Star w swoim specjalnym dodatku in.tech dalej cytuje Dr. Naha "Dostępność kodu źródłowego sprowokuje i rozpropaguje lokalne możliwości modyfikacji i redystrybucji oprogramowania". "Wspiera środowisko dla postępu technicznego i rozwoju systemu, jak również dla nauki, innowacji i wynalazczości, przy okazji stymulując lokalny przemysł software'owy. Co ważniejsze umacnia niezależność od zagranicznych firm software'owych i zmniejsza wypływ pieniędzy z kraju" dodaje. Mówiąc do uczestników zorganizowanych przez UNDP/APDIP Afrykańsko-Azjatyckich warsztatów w wykorzystywaniu technik informacyjnych i komunikacyjnych dla rozwoju Ng Wan Peng, starszy menadżer w Multimedia Superior Corridor w Cyberjaya, nowym mieście budowanym w pobliżu Kuala Lumpur, stwierdził, że rząd Malezji ma "bardzo otwarte" podejście do używania wolnych programów. "Rozważamy użycie wolnego oprogramowania. To, na czym nam naprawdę zależy to całkowity koszt posiadania, wliczając w to inne koszty, które się z tym wiążą. Tam, gdzie jest to możliwe, chcielibyśmy go używać" mówi Peng. Również w inny sposób Malezja przygląda się wolnym programom. Weźmy za przykład MIMOS - Malaysian Institute of Micro Electronic Systems, który ma ambicje, by stać się głównym koniem pociągowym badań i rozwoju w tym południowo-wschodnio azjatyckim kraju. "MIMOS ma wiele programów działających w oparciu o wolne oprogramowanie", mówi Dr. Raslan Bin Ahmad z MIMOS Berhad. MIMOS jest jednym z filarów pod budowę w tym kraju społeczeństwa i ekonomii informacyjnej, aby uczynić z niego kraj rozwinięty do roku 2020. W swojej sekcji e-świat MIMOS pokazuje projekty takie jak próba zbudowania taniego komputera PC, "na który każdego byłoby stać". Komputer ten jest oparty na GNU/Linuksie i cena jego ma być o wiele niższa niż rynkowa cena typowego PC-ta. "Infonity" (skrzyżowanie "infinite" - nieskończoność i "information" - informacja) jest tworzony jako poręczne urządzenie oparte o www, które "czyni dostęp do www tak łatwym, jak używanie telewizji, albo magnetowidu". Zarówno niedrogie, jak i łatwe w użyciu, urządzenie to mogłoby ewentualnie "zasypać cyfrową przepaść pomiędzy maniakami komputerowymi, a laikami". Jego promotorzy twierdzą, iż celem projektu jest pomoc "wszystkim Malezyjczykom" w poprawie swego życia poprzez "siłę informacji". Filipiny i TajlandiaEmmanuel Lallana z E-ASEAN Task Force stacjonujących w Manili mówi: "Używanie wolnego oprogramowania i otwartych standartów ma sens. Nie chcemy być ograniczani przez komercyjne oprogramowanie. Można również używać wolnych programów ponieważ są tańsze. Po co płacić za system operacyjny i pakiet biurowy, kiedy są ludzie, którzy chcą ci to dać za darmo?"W Tajlandii, ambitny eksperyment SchoolNet - inicjatywa, która chce dotarczyć uniwersalny dostęp do nauczycieli i studentów w szkołach w tym wschodnio azjatyckim kraju - też wykorzystuje siłę GNU/Linuksa. Projekt stworzył Linux School Internet Server (Linux-SIS) aby był promowany i rozpowszechniany w szkołach "jako tańsza alternatywa dla używania drogiego oprogramowania serwerowego". "Od czasu swojego wprowadzenia Linux-SIS jest bardzo popularny w Tajlandii ze względu na swoją znakomitą dokumentację po tajlandzku, swoją łatwą w obsłudze płytę instalacyjną i oparte na stronie www zarządzanie serwerem, bez potrzeby znajomości komend Uniksa." mówi Dr. Thaweesak 'Hugh' Koanantakool, dyrektor National Electronics and Computer Technology Centre (NECTEC) w Bangkoku. Istnieje stałe zainteresowanie kursami treningowymi obsługi SIS ze strony szkół poszukujących godnego zaufania serwera internetowego po "najniższych kosztach", dodaje. (Więcej informacji o Linux-SIS można uzyskać pod adresem www.nectec.or.th/linux-sis/. Niektóre strony są w języku tajlandzkim.) Szkoły w południowej AzjiOstatnie doniesienia informują o inicjatywach wprowadzenia GNU/Linuksa do klas w różnych zakątkach świata.W tym przypadku interesują nas głównie te pochodzące z trzeciego świata. Włączając w to projekt Ganesha w Nepalu, plan użycia darowanych komputerów i wolnego oprogramowania celem obcięcia kosztów licencjonowania oprogramowania przez "już i tak biedny system szkolnictwa". Na Goa, dawnej portugalskiej kolonii przy zachodnim wybrzeżu Indii, po latach targowania się z Microsoftem o zniżki na zakup oprogramowania do użytku w szkołach projektowi Goa Schools Computers Project (GSCP) trafiła się gratka. Red Hat zaoferował nie tylko możliwość skopiowania swojego oprogramowania na dowolną liczbę komputerów, ale również szkolenia w podstawach GNU/Linuksa dla nauczycieli. Ochotniczo do pomocy zgłosiła się także Indyjska Grupa Użytkowników Linuksa. (Archiwum listy mailingowej grupy jest dostępne pod adresem www.groups.yahoo.com/group/gscp, ewentualnie można przeczytać o szczegółach tego projektu) Goa jest jednym z najmniejszych stanów Indii (populacja 1.35 milionów; powierzchnia 3700 km kw.). Ale to małe doświadczenie pokazujące co można zrobić zainspirowało użytkowników GNU/Linuksa w innych częściach Indii, gdzie kilka grup jest dość aktywnych, zwłaszcza w dużych miastach. To byłyby wszystkie znaczące próby. Niektóre są małe, inne bardziej ambitne. Ale są one lekcjami dla każdego, kto chciałby w swoich warunkach wprowadzać i adaptować te interesujące eksperymenty zebrane z całego trzeciego świata. |
|